Archiwa kategorii: W szkolnej bibliotece!

Książki na wakacje!

Witajcie na granicy możliwości, czyli w czerwcu, tuż przed wakacjami, kiedy każdy dzień przybliża nas do wymarzonego hamaka, mrożonej kawy i długich wieczorów bez poprawiania, przygotowania, analizowania, stresowania… . Już niedługo zaatakuje Was tyle wolnego czasu, że możecie nie wytrzymać i poddać się biernie popadając w odrętwienie i letnią niemoc. A tego byśmy nie chcieli! Zwłaszcza my – pracownicy Waszej biblioteki w ilości pół etatu ale nigdy na pół gwizdka.

Dziś będę Wam proponować literaturę wakacyjną. A mamy w czym wybierać! Gwarantuję, że każdy gust i potrzeby mogą liczyć na stuprocentowe trafienie.
 Oto moje propozycje:

Hanya Yanagihara „Małe życie”

Coś dla poszukujących sensu życia, dla tych, którzy lubią długie powieści totalne. Historia czwórki przyjaciół od szkoły średniej do dojrzałości. Porusza takie sprawy jak poczucie własnej wartości, o które walczymy co dzień z naszymi traumami i upiorami z dzieciństwa, miłość – bez niej beznadziejnie, a gdy już ją mamy, czujemy – szukamy powodu, by w nią nie wierzyć, przyjaźń – chyba najcenniejsza i najbardziej uczciwa z wszystkich relacji między ludźmi. Depresja i empatia, uzależnienia i ambicje, samotność i niezależność to tylko kilka problemów współczesnego świata, w którym najtrudniejsze jest to co najprostsze – zwyczajne i szczęśliwe życie.

 

Jacek Hugo – Bader „Biała gorączka”

 

Dziennikarz, reporter, który z jakiegoś powodu pokochał Rosję i kraje byłego Związku Radzieckiego. Osobiście nie wiem czemu. A właściwie, dzięki lekturze „Białej Gorączki” wiemJ. Już sama lektura to jazda bez trzymanki, dla co wrażliwszych może stanowić nie lada wyzwanie. Degeneracja, bieda, uzależnienia  od Moskwy aż do Władywostoku. Ludzie zmęczeni, schorowani, w oparach nałogu
  i pokomunistycznego pogodzenia, bez chęci i woli zmiany. Życie to po prostu forma przetrwania. Książka jest relacją z podróży, podczas której dziennikarz rozmawia z przypadkowymi, zwykłymi mieszkańcami Rosji. Po drodze doświadcza wielu przygód, raczej mało zabawnych. Dzięki swojej determinacji, odwadze i chyba szaleństwie udaje mu się szczęśliwie przeżyć i opisać co widział i słyszał. Powinniście przeczytać!

 

 

 

„Małe eksperymenty ze szczęściem” Sekretny dziennik 
 Hendrika Groena lat 83 i ¼

 

Niejeden z nas po cichu a czasem całkiem głośno marzy o emeryturze. O emeryturze ale czy też o starości? Dla tych co boją się trochę o swoje życie w fazie bardzo dojrzałej mam pogodny, może niezbyt optymistyczny ale za to uczciwy i bez tabu dziennik tajemniczego Hendrika, który zamieszkał z własnej woli w przyzwoitym 
 i kulturalnym domu opieki w Holandii. Jakie obserwacje czyni, jakie ma filozoficzne przemyślenia, jakie anegdoty opisuje! Warto przeczytać! Poza tym – nie unika tematów trudnych, nie ma złudzeń i nierealnych oczekiwań. Prócz jednego – chciałby być traktowany nie jak zdziecinniały, infantylny dziad, bo taki nie jest. Niestety – nawet bardzo dobre warunki bytowe nie wystarczą do godnego życia, jeśli wszystkich mieszkańców wrzuca się do jednej kategorii głupiutkich, sklerotycznych staruszków. Dobrze, że wewnętrzna niezgoda na ten stan i spory dystans broni naszego bohatera przed mielizną starości.

To, co jeszcze przykuwa uwagę, jest pochwała prostoty, docenienie najzwyklejszych przyjemności jak lampka wina, filiżanka kawy, wspólne gotowanie, spacer. To się nazywa szczęście?

Udało się! Doczekałem wiosny! Teraz czas obrać ambitny kurs na pierwsze truskawki z zamarzniętego gruntu, a potem spróbujemy jeszcze dotrwać do Tour de France, świeżych śledzi, pierwszego śniegu, sylwestra i następnej wiosny. Grunt to wytknąć sobie jasne cele. [s.107]

 

Cdn…

KASIA KONOFAŁ 

     
 

 

 

 

Jak zdrowo i pięknie żyć – Kinga Rusin

8 życie leży sobie spokojnie na bibliotecznej półeczce… Czyżbym nikogo nie zachęciła?  No cóż, początki kariery pokojowej recenzentki nie są łatwe. A może to tylko moment nieodpowiedni na takie lektury?  W końcu mamy wiosnę, maj, czas spacerów, rowerów, rewolucji na talerzu i akcji bikini. Kto by w takim momencie  czytał grube dwutomowe fabuły… .

Spróbuję więc zachęcić Was do odwiedzin u mnie trochę inaczej. A właściwie po coś innego – po coś, co może Wam pomóc w wiosennych metamorfozach. Mam dla Was książkę, w której znana ekspertka od wszystkiego, pani z telewizji, kobieta w wieku średnim,  posiadaczka  byłego znanego męża, córek, konia i firmy kosmetycznej – Kinga Rusin podzieli się z Wami swoją tajemną wiedzą na temat „ Jak zdrowo i pięknie żyć” .  Pani Kinga przeszła w swoim życiu wiele. I to „wiele” nauczyło ją patrzeć na zwykłą codzienność z szerszej perspektywy. Do tego jest empatyczna i życzliwa, i chętna nieść pomoc zagubionym poszukiwaczom zdrowia i urody.  Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ja osobiście znalazłam kilka cennych rad, które zamierzam wykorzystać. Będę od dziś wyjmować ładowarki z kontaktów, myć dokładnie  opakowania po jogurtach, wielokrotnie używać torebek śniadaniowych, robić chipsy z marchewki , kremy i maseczki z dóbr natury, robić detoksy i pić oczyszczające ziółka. Poza tym medytacja, ajurweda, pogoda ducha i ciała i mnie nie poznacie!

Kto jeszcze chce wiedzieć jak zdrowo i pięknie żyć? Ekoporadnik pani Kingi czeka!

KASIA KONOFAŁ

Ósme życie – Nino Haratischwili

Mam dla Was bardzo dobrą książkę do przeczytania, która nie jest:

  • Szkolnym podręcznikiem
  • Poradnikiem „Jak nie wypalić się zawodowo”
  • Streszczeniem lektury
  • Ramowym Programem Nauczania
  • Samouczkiem „ Jestem nowy na facebooku”
  • Romansidłem (choć jest o miłości)
  • Kryminałem (chociaż bywa sensacyjna)
  • Bardzo Ambitną Literaturą dla…

Autorką „Ósmego życia” – taki tytuł nosi nasza powieść – jest Nino Haratischwili – gruzińska pisarka mieszkająca na co dzień w Niemczech. Urodziła się w 1983 roku. Jest brunetką o bladej twarzy i wyrazistych czerwonych ustach; wydaje  się być ambitną, nowoczesną i pewną siebie kobietą. Pewnie nigdy nie pracowała w szkole…

„Ósme życie” to dzieje gruzińskiej rodziny, którą poznajemy na początku XX wieku. Głową rodu jest najsłynniejszy w carskiej Rosji twórca czekolady, którego tajny przepis na zniewalający, boski napój okazuje się być zarówno największym skarbem jak i przekleństwem rodziny Jaszi. Opowieść zaczyna się narodzinami córki króla czekolady – Stazji. Wraz z nią  i kolejnymi  pokoleniami pojawiającymi się w rodzinie Jaszi  poznajemy historię Rosji i Europy z perspektywy ludzkich dramatów, nieszczęść, ambicji i uczuć. Bohaterowie są pełnowymiarowi – mają gorące temperamenty, pasje i słabości. Są zarówno fascynujący i odrażający, przyciągający i wręcz przeciwnie. Są z krwi i kości. Wokół tych przeróżnych ludzkich typów dzieją się rzeczy straszne i piękne. Powieść ma porządny rozmach epicki ale widać, że poparty solidnymi badaniami historycznymi. Nie czujemy się jednak obciążeni wiedzą – wręcz przeciwnie – zdarzyło mi się sięgnąć do innych źródeł, by rozwinąć ten czy ów wątek historyczny.

Opowieść ma ciekawie prowadzoną narrację, wciągającą fabułę i jakąś magiczną moc, która mimo powalającej ilości stron nie pozwala oderwać się od lektury. Dlatego zachęcając – ostrzegam: nie zaczynajcie jej czytać, gdy na biurku czekają zaległości…

Pozdrawiam i zapraszam do biblioteki

Kasia Konofał

Jeszcze jedno – książkę czytałam już kilka miesięcy temu- zyskałam dystans ale zgubiłam już te gorące, pierwsze emocje, co pewnie widać w tej wymęczonej recenzji. Poprawię sięJ

Wybaczcie i miłej lektury!